tylko michalbuchta.eu
cały internet

refleksje elekcyjne

Wzór kartyWszyscy obiecują, a będzie nadal tak, jak jest… Obserwuję kampanię w dwóch miastach (Katowice i Żory), jednej gminie (Czerwionka-Leszczyny) oraz w skali regionu. Częściowo jest nieźle, ale czasem poraża brak fachowości.

Wyraźnie już widać upartyjnienie samorządów. Nawet jeśli sami kandydaci są bezpartyjni, to obok ich twarzy widać określone logo partii centralnej. Paradoksem jest to, że ci, którzy 4 lata temu byli członkami komitetów lokalnych – dziś są ludźmi namaszczonymi przez Warszawę (PiS i PO); a ci, którzy rok temu przyznawali się do wiary w program wyborczy LPR czy Samoobrony – dziś wstydzą się tego, tworząc własne komitety. Tylko czy zmienili poglądy?…

Partyjni kandydaci to często wartościowi ludzi, chcący działać na rzecz swojej społeczności. Jednak oficjalne związki z partiami spowodują, że prędzej czy później staną przed dylematem: dyscyplina klubowa czy moje miasto (gmina, powiat, województwo, moje zdanie)? Jedynie od charakteru danej osoby będzie zależało, czy oprze się pokusom. Warto przytoczyć opinię prof. Regulskiego:

Model z aparatczykami partyjnymi pełniącymi funkcję wójta, z koalicjami partyjnymi na poziomie rad gmin jest wynaturzeniem idei samorządu.

Czytam ulotki, oglądam plakaty na ulicy i audycje w telewizji. W każdej kategorii znajdują się przykłady pozytywne, jak i takie, na które nie chce się patrzeć. Śmieszne jest, że Leonard to w poważnej ulotce „Lonek”. Dziwne jest, że ugrupowanie, w którym jest wielu liberałów, chwali się, że jest popierane przez lokalny komitet SLD. Żenujące, że każdy z kandydatów na prezydenta (mam na myśli tych, którzy pojawili się na debacie z mieszkańcami) mówi o emigracji do Anglii i że postara się o nowe miejsca pracy.

Ciekawe jest również i to, że zaciekli polonizatorzy nagle przypominają sobie, że żyją na Śląsku i powtarzają tę nazwę jak mantrę.

We wtorek brałem udział w konwencji wyborczej (jeśli tak mogę to nazwać) jednego z komitetów lokalnych (sam nie kandyduję). Było to spotkanie organizacyjne w związku z odbieraniem oraz rozpowszechnianiem ulotek, folderów i plakatów. Zauważyłem, że decyzje były podejmowane spontanicznie, brakowało platformy komunikacyjnej w okresach między takimi konwencjami. Kandydaci powinni wiedzieć więcej o swojej roli i planach szefostwa.

W skali wojewódzkiej też nie zawsze strategia jest pomyślana idealnie. Byłem w Wojewódzkiej Komisji Wyborczej 13 października razem z członkami pewnego ugrupowania (po prostu towarzyszyłem). Wyszliśmy stamtąd o godz. 23, czyli w godzinę przed ostatecznym terminem rejestrowania list wyborczych. Gdyby wszystko było zaplanowane co do dnia i godziny, nie byłoby tego stresu.

Na koniec trochę ekshibicjonizmu wyborczego:

wybory do Rady Miasta (okręg nr 4) – lista nr 17, miejsce nr 4: Beata Buchta (KWW Żorskie Porozumienie i Waldemar Socha);

wybory do sejmiku (okręg nr 3) – lista nr 13, miejsce nr 12: Karol Sikora (KW Ruch Autonomii Śląska).

 

wykop twitter blip śledzik gwar digg del.icio.us technorati

komentarz

  1. A jeśli chodzi o organ wykonawczy, to głosowałem na Waldemara Sochę, chociaż zdecydowałem o tym dopiero w sobotę.

skomentuj

Możesz użyć następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona korzysta z systemu zarządzania treścią Wordpress i motywu Digg 3 Column.