tylko michalbuchta.eu
cały internet

wezmą zabawki i zbudują nową piaskownicę. województwo częstochowskie: reaktywacja

Dzisiaj w sali sesyjnej UM Częstochowy przy ul. (nomen omen) Śląskiej odbyła się debata na temat utworzenia siedemnastego województwa – częstochowskiego. Wiadomo już, kiedy można się spodziewać realizacji zamierzeń. Organizatorem były lokalne struktury Stowarzyszenia „Młodzi Demokraci”, czyli młodzieżówka PO. W spotkaniu wzięli udział przedstawiciele trzech najważniejszych w mieście ugrupowań: lokalnej Wspólnoty Samorządowej Tadeusza Wrony (dr Konrad Z. Głębocki), Lewicy i Demokratów (Krzysztof A. Matyjaszczyk) i oczywiście PO (posłanka Halina L. Rozpondek).

Co ciekawe, wszyscy byli za wskrzeszeniem województwa, istniejącego w latach 1975-1998. Wszyscy prelegenci, ale nie wszyscy widzowie. Zrobiono dwie – nazwane na wyrost – ankiety, z prostym pytaniem o opinię nt. utworzenia województwa. Przeprowadzono ją dwukrotnie: na początku i na końcu przemówień; pierwszy wynik za to 81,5%, natomiast drugi – już tylko 78%.

Rozpondek stwierdziła, że „oderwać się od województwa śląskiego musimy”. Zapowiedziała wniosek o stworzenie nowej jednostki; zadanie ma ułatwione, ponieważ zasiada w sejmowej Komisji Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej. Posłanka zwróciła uwagę, że „częstochowian ubywa”, czego jednym z przyczyn jest właśnie brak statusu miasta wojewódzkiego. Rozpondek uznała budowę dachu nad Stadionem Śląskim za inwestycję, która nie powinna być finansowana z poziomu regionalnego; dla mnie to przykład czystej silesiofobii, bo ze stadionu korzysta cała Polska…

Dało się wyczuć, że posłanka za wszelkie niepowodzenia Częstochowy i okolic wini Ślązaków. (Nawet jeśli to wynik zaniedbań miejscowych decydentów. A przedstawiciel komitetu prezydenckiego bez zażenowania mówił o błędach formalnych, które wytknięto różnego rodzaju projektom stworzonym w ratuszu). Powiedziała, że położenie w jednym z najbogatszych regionów kraju nie przekłada się na wymierne efekty. Prostym kontrargumentem może być podział pieniędzy z nowego RPO – tzw. alokacje subregionalne per capita wynoszą 144 € na mieszkańca okręgu częstochowskiego (530 tys. mieszk., gdy np. w moim subregionie rybnickim (640 tys.) to tylko 128 €. Warto zwrócić uwagę na dysproporcje, które po uwzględnieniu gęstości zaludnienia są jeszcze większe.

Region częstochowskiZdaniem dra Głębockiego – redaktora naukowego książki-raportu o perspektywie dla województwa „Region częstochowski” – woj. częstochowskie mogłoby się składać z północnej części obecnego śląskiego i południowej łódzkiego. Według wyliczeń ekspertów, subregion z powodu podległości Katowicom stracił 40 mln PLN w latach 2004-2006, a straci 230 mln w okresie 2007-2013. Problem miasta nad Wartą chyba jednak leży w tym, że brakuje skutecznego lobbingu i poprawnych działań prorozwojowych. Głębocki dodał też dramatycznie, że „z [częstochowskiego] budżetu miejskiego finansujemy tramwaje w aglomeracji”, a to przecież inwestycje lokalne. Sprawdziłem. Według nieco starych danych (2004) w całej aglomeracji jedynie pięć linii tramwajowych spośród 33 zamyka się w obrębie jednego miasta. Lokalne? A może jednak ponadlokalne?

Najważniejszy wniosek z debaty? Jeśli powstanie, to najwcześniej około roku 2012. Trwa bowiem nowy okres programowania funduszy strukturalnych 2007-2013, w którym Częstochowa i okolice mają pewnie udział… A prawie wszystko już ustalone.

***

Jak dla mnie, to rodzaj nieszkodliwego populizmu bajkopisarskiego, nawet jeśli wyniki tzw. ankiety temu przeczą 😉 Inicjatywę podsumowuję jednym słowem – dziecinada. Wiem, co mówię: w podstawówce też bawiłem się mapą Polski przy pomocy ołówka. Ale wyrosłem…

***

Pozdrawiam Sebastiana, Krystiana i innych, którzy przyczynili się do możliwości stworzenia tej notki.

wykop twitter blip śledzik gwar digg del.icio.us technorati

komentarze

  1. Nie nazwałbym żadnej wypowiedzi,ktora tam padła silesjofobią.
    Myślę,że jest to zbyt antagonistyczne stwierdzenie.
    Na pewno nie należy traktować,prób wszkrzeszania województwa częstochowskiego,jako wymierzonego przeciwko Śląskowi.
    Co do Stadionu Śląskiego.
    Zgadza się ,stadion to inwestycja ogólnokrajowa.
    Problem generalnie leży w tym,że z budżetu centralnego,przeznacza się za mało pieniędzy na takie inwestycje,a zbyt dużo spada na barki samorządów,stąd niestety późniejsze problemy z przesuwaniem środków itd.
    Taka sytuacja rodzi problemy.
    Gdy wybiera się poszczególne projekty,jaką szansę mają małe lokalne inwestycje do wielkich molochów inwestycyjnych?
    A Stadion jest takim dużym molochem,choć oczywiście jest to szalenie ważna inwestycja ogólnokrajowa,niedofinansowana z budzetu krajowego.
    Na dzień dzisiejszy wszyscy sobie obiecaliśmy w Częstochowie,że pracujemy na rzecz regionu
    wszyscy,niezależnie od opcji.
    Najważniejszym zadeniem tego regionu jest przyciąganie inwestycji itd,itd……..
    Sytuacja Częstochowy nie jest ciekawa.
    Odpływa nam ludzi,odplywa inwestycji.
    Jedną z przyczyn,to należy podkreślić,ale nie źle zrozumieć,była utrata statusu miasta wojewódzkiego,oczywiście nie determinuje to całkowicie takiego stanu rzeczy.
    Dla mnie skandalem jest,że w moim mieście,choć istnieje coś takiego jak Park Przemysłowy,funkcjonujący na zasadach takich jak  Specjalne Strefy Ekonomiczne,miasto nie potrafiło przyciągnąć inwestorów.
    Co do województwa,rodzi się zasadnicza wątpilwość,czy nie stałoby się jednym z takich,które się kwalifikuje i określa ,mianem „ściany wschodniej”.
    Dziękuję i też pozdrawiam.

  2. Problem owej notki/artykułu jest taki, że tu wszystko „wydaje się” jej marudzącemu autorowi… Sądzę że nie zadał sobie trudu przeczytania owego naukowego opracowania, z którego tak szydzi. To od razu widać. na podstawie jednej konferencji/spotkania z młodzieżą (głównie licealną) buduje krzywy obraz tej inicjatywy…
    Zabawne są też te odsyłacze do tych beznadziejnych tekstów prasowych…

    Nie podoba mi się też pisanie o kimś per „Rozpondek”. To jest Pani Rozpondek, albo Posłanka Rozpondek a nie koleżank -uszanujmy urząd…

    Aha, zapewne nie będzie miał autor tego tekstu czasu ani ambicji przczytać tego opracowania – odsyłam więc do mojej stronki – http://www.czestochowska.republika.pl
    Czerpałem przy tworzeniu jej z tego opracowania (REGION CZĘSTOCHOWSKI) Może warto się czegoś więcej dowiedzieć zanim zacznie się siebie samego ośmieszać ignorancją…

  3. Nie zadałem sobie trudu, gdyż nie mieszkam w Częstochowie; publikacja nie została przekazana Bibliotece Śląskiej, a o wersji elektronicznej dowiedziałem się dzisiaj… Dotarłem jednak do wyboru argumentów (ze strony UM). Oto przykład:

    Powołanie samorządu województwa spowodowałoby
    szybszy rozwój istniejących i powołanie nowych instytucji o charakterze
    wojewódzkim w takich dziedzinach jak np. ochrona zdrowia, kultura,
    opieka społeczna czy oświata. Dla porównania na terenie województwa
    świętokrzyskiego istnieje 27 samorządowych jednostek wojewódzkich, na
    terenie regionu częstochowskiego jest ich obecnie 16.

    Myślę, że to i tak dużo jak na miasto niewojewódzkie.

    Pojawiają się ciągle argumenty o odległościach do Katowic, Gliwic czy Sosnowca. Dla mnie też Częstochowa jest daleko. Ale to nie w moim interesie jest remont DK-1 i DK-86, bo co prawda do Warszawy jeżdżę, ale raz na kilka miesięcy (notabene najgorszy odcinek na trasie to właśnie Częstochowa). Czy w Twoim mieście ktokolwiek zgłosił projekt remontu DK-1 na odcinku między granicami miasta?

    Co do pisania o posłance w trzeciej osobie… Gdyby była moją koleżanką, to pisałbym o niej per „Halina”. Wersja, którą krytykujesz, jest szeroko rozpowszechniona w prasie.

    Proponuję przestać rozsiewać mrzonki, a wziąć się do pracy. Moje miasto jakoś sobie radzi, mimo że jest czterokrotnie mniejsze niż Częstochowa. Do października nie mieliśmy swoich radnych w sejmiku (Częstochowa ma z urzędu), posła nie mamy od wielu lat (jw.). Porównaj Żory i Twoją przyszłą stolicę na http://zporr.silesia-region.pl/mapa/ – zestaw sobie suche liczby. Spójrz też na Bielsko-Białą i okolice. My potrafimy, oni potrafią, Wy nie. Gdzie leży błąd? 😉 PROBLEMEM NIE JEST ŚLĄSK, TYLKO ULICA ŚLĄSKA.

    Jeszcze jedno – doceniam rolę Kościoła katolickiego w życiu społecznym kraju, ale czy istnienie archidiecezji jest argumentem do utworzenia województwa? Może Gniezno również powinno zacząć walkę o niezależność?

    PS Twoją stronę czytałem już w poniedziałek.

    Piotrze, poprawiłem źle działający link w Twojej wypowiedzi :)

  4. Dzięki za odpowiedź…. I porawkę…

    – co do DK1 – cóż, dla niektórych Częstochowa jest tylko utrudnieniem w tranzycie między stolicą a Śląskiem. Dla mieszkańców miasta nad Wartą jest jednak też miejscem pracy, zabawy i przyszłością ich dzieci.

    Ale wracając do DK1 – nawet ostatnio złożył nasz magistrat w porozumieniu z powiatem ziemskim wniosek o dofinansowanie wiaduktu nad DK1 w miejscu największych zatorów tj.ulicą Jana Pawła II. To był jedyny projekt z naszego regionu pośród wielu z reszty województwa, starający się o przydział z puli wyrównawczej dla woj.śląskiego. Wiadukt służył nie tylko miastu i regionowi pólnocnemu, ale całej Polsce. Niestety został przez Marszałka odrzucowny – jak zwykle (od 8 lat pada ten sam argument) z powodów złego przygotowania wniosku. I ja nawet bym nie miał żalu, ale tak samo źle przygotowany projekt Centrum Kongresowego w Katowicach (w fazie koncepcji) a otrzymał dofinansowanie. Katowice dostały pieniądze bo tu w woj.śląskim są po prostu równi i równiejsi…

    Dalej, porównujesz jakieś pojedyncze miasto śląskie do Czewy, że niby mniej dostaje, mniej znaczy. Ale to manipulacja z Twojej strony albo nieznajomość tematu. Bo niech trzy miasta wpkół Katowic nic nie dostają i same nic nie znaczą, ale w sumie jeśli dostanią coś Katowice, to te miasta też na tym skorzystają bo są bardzo blisko. Tak jak było z tą „trasą średnicową”. Co roku inne miasto dostawało dofinansowanie, ale de facto z trasy korzystały wszystkie. Tak samo Stadion, Opera, Muzeum, Biblioteka, Kolej itd… Częstochowa jest sama.

    Zresztą sam pomyśl – jakie są kryteria wyboru przy budowie czy remoncie np. drogi za wojeódzkie pieniądze – służące wojewóztwu. może to być np.intensywność ruchu, bliskość zakładów produkcyjnych itp. Tu zawsze region Śląska ma przewagę.

    Tymczasem województwo nie jest po to, by silniejszy był jeszcze bardziej silny a biedniejszy zostawał w tyle. Region północny ma największe bezrobocie, najniższe PKB, najmniejszą przedsiębioczość i najniższą gęstość zaludnienia w tym województwie. Tymczasem nie tylko nie dostajemy więcej by nie odstawać, ale najmniej z puli wojewódzkiej, Nawet z pieniędzy z UE, które mają właśnie służyć wyrównywaniu różnic dostajemy mało… A potem wychodzi taki marszałek Moszyński i mówi, że my złe projekty składamy.

    – Podzielmy kasę sprawiedlwie między podregiony (proporcjonalnie do populacji i powierzchni) jak to ma miejsce z częścią bodajże 600 mln euro z UE do 2013. Choć i z tymi pieniędzmi był przekręt, to jednak w założeniu miało to sens…

    Sami byśmy decydowali co jest dla nas dobr i na co wydawać kasę. No ale takie podziały to tylko krok do własnego województwa…

  5. A co do OPRACOWANIA…
    Kiedyś było na stronie miasta:
    http://www.czestochowa.pl/rada_miasta/rada/podkomisja/ksiazka/spis%20tresci

  6. Argument z Centrum Kongresowym jest jak najbardziej trafiony; osobiście chętnie bym skreślił tego typu inwestycję na rzecz innego projektu – np. z Częstochowy (aczkolwiek preferowałbym moje miasto 😉 ). Gdyby taki budynek był potrzebny, to już dawno zostałby zbudowany przez prywatnych inwestorów.

    porównujesz jakieś pojedyncze miasto śląskie do Czewy, że niby mniej dostaje, mniej znaczy. Ale to manipulacja z Twojej strony albo nieznajomość tematu. Bo niech trzy miasta wpkół Katowic nic nie dostają i same nic nie znaczą, ale w sumie jeśli dostanią coś Katowice, to te miasta też na tym skorzystają bo są bardzo blisko.

    Manipulacja z pewnością nie. Natomiast nieznajomość tematu widać z Twojej strony 😉 Akurat Żory nie leżą w Górnośląskim Okręgu Przemysłowym, więc nie są w pobliżu Katowic.
    Jeszcze jedno – z Biblioteki, Muzeum, Stadionu, Uniwersytetu częstochowianie mają prawo korzystać i robią to, więc to argument nietrafiony.

    Jeśli byłeś na spotkaniu we wtorek, to zapewne pamiętasz puentę posłanki, która powiedziała o braku związku gmin – jak dla mnie to jest priorytet dla Waszej części województwa. Może pozwoli na zorganizowaną współpracę prowadzącą do uzyskania większych korzyści finansowych, może będzie wstępem do utworzenia województwa.

    Dzielenie na podstawie populacji i powierzchni też nie jest do końca dobrym sposobem, bo w tej pierwszej kategorii nie macie szans. Poza tym zwróć uwagę, że okręg bielski jest mniejszy niż częstochowski, a jednak sobie radzą. W poprzedniej kadencji zarządu województwa bielszczanie nie mieli przedstawiciela, w przeciwieństwie do Częstochowy… (notabene ziemie nieśląskie miały 3 reprezentantów, a śląskie dwóch).

    PS Cieszę się, że można spokojnie podyskutować na temat secesji. Z forumczestochowa.pl mam całkiem inne wrażenie…

  7. Rzeczywiście akurat Żory leżą trochę na uboczu… Mówiąc o miastach blisko Katowic miałem na myśli GOP. Ale rozpatrując tę kwestię bardziej szczegółowo można powiedzieć, że w zasadzie DOSTĘPNOŚĆ INSTYTUCJI (bo o tym w zasadzie rozmawiamy) jest istatna, a nie odległości w kilometrach sensu stricte. Z Czewy do stolicy województwa (a tym samym np. Biblioteki, Opery, Muzeum itd.) pociągiem czy PKSem, a często także samochodem (przepisowo) jedzie się 1,5-2 godzin (jak nie ma korków na trasie, bo wtedy to już różnie). Te instytucje wojewódzkie, czy też finansowane z budżetu wojewóztwa, a także wojewódzkie instytucje administracyjne, finasowe itp. – otwarte są jak to zwykle bywa w godzianch „roboczych”. Czyli nie dość, że mieszkaniec Czewy (o Kłobucku czy Koniecpolu już nie wspominam, bo oni jeszcze gorzej mają) musi nie iść do pracy albo szkoły by skorzystać z tych instytucji, to jeszcze musi sporo zapłacić za dojazd do nich.

    I tu dochodzimy do kosztów. Mówi się o ograniczaniu kosztów administracji, oszczędnościach budżetu itd. Że niby mniej województw to mniejsze koszty. Tymczasem taka polityka (wielkich, scentralizowanych wojewóztw) jest zwyczajnym PRZERZUCANIEM KOSZTÓW ADMINISTRACJI NA MIESZKAŃCÓW. Dodam przy tym, że mieszkańców najbiedniejszych podregionów peryferiyjnych…

    Co do stowarzyszeń i związków gmin czy powiatów – owszem, zbieranie uchwał powiatów dot. secesji dopiero się zaczyna. Pod koniec lutego byliśmy w pow.częstochowskim ziemskim, 30 marca będziemy w Myszkowie, w kwietniu jedziemy do Kłobucka. Ale to nie jest tak do końca jak Pani Rozpondek mówiła, że nie ma żadnych struktur w subregionie północnym. Działa np.:
    – ZWIĄZEK GMIN JURAJSKICH
    http://www.jura.info.pl/pl/www/index.php?rid=4
    – czy Klub Wójtów, Burmistrzów, Prezydentów i Starostów Regionu Częstochowskiego
    Owszem, to może niewiele, ale nie można powiedzieć, że nic w tej materii nie ma…

    Jeśli zaś chodzi o Bielsko Białą – tam też jest grupa ludzi, która powołała Komitet na rzecz secesji z woj.śląskiego. Nie jest więc i tam zbyt różowo.
    Zresztą z tzw.podbeskidziem nie jest taka prosta sprawa, bo to w połowie Śląsk, więc mentalnoś juz nie służy tak secesji jak na północy, gdzie tylko Lubliniec jest śląskim miastem. Poza tym struktura gospodarcza jest tam inna, gdyż od samego początku, tj. 1998 roku, region ten był bardzo bogaty – dużo zamożniejszy od ziemi częstochowskiej. Oni nie odczuwają więc tak strat jak my.

    A co do śląskości czy nieśląskości to już nie jest takie istotne. Czewa nie chce secesji bo jest małopolska. Chce secesji bo nie widzi dla siebie tu szans. Województwo nie powinno być miejscem, gdzie jedni próbują coś „wyrwać” dla siebie, bo taka sytuacja walaki stwarza rzeczywistość, gdzie wygrywa silniejszy, większy, bogatszy. Ja nie będę mówił, kto się z kim dogadał, jaki był „układ” itd. Politykę zostawiam na boku. Skupiam się na obiektywnych mechanizmach, które w niektórych województwach (w tym i w naszym) tworzą niezdrową sytuację, gdzie jedni są zawsze mniejszością, a inni zawsze większością. Nie posądzam tu nikogo o złą wolę, ale jak to się mówi „ciału bliższa koszula”.

  8. Czytam Waszą dyskusję i stwierdzam, że w pewnym momencie do niczego ona nie prowadzi ponieważ, zastanawiacie się co powiedział radny a co powiedział posłanka.
    TAK jestem zwolennikiem utworzenia województwa częstochowskiego, jednak chciałbym żeby wykonano jeszcze tutaj w regionie solidną pracę na jego rzecz.
    „Domu nie buduje się od dachu ,tylko od fundamentów”.
    Co do Związku Gmin Jurajskich w istocie istnieje takie coś, ale skupia się na działaniach stricte promocyjnych jeżeli mowa o turystyce, dodatku na palcach jednej ręki można wyliczyć, które gminy rzeczywiście solidnie się na tym skupiają .
    Natomiast mowa była również podczas dyskusji o Subregionie Rybnickim, jest to rzeczywiście wzorcowy przykład.
    My w regionie częstochowskim też powinniśmy się na tym skupić, by przeciwstawić się silnemu lobby w aglomeracji, bo takie jest i nie ma tego co ukrywać.
    Pierwszy krok został wykonany, wszystkie strony od lewicy po prawicę opowiadają się taką pracą u podstaw.
    Zwieńczeniem tego działa może być utworzenie dość silnego województwa częstochowskiego, ale możemy też stworzyć zbiurokratyzowanym, zaściankowy twór wojewódzki.
    Wybór wydaje się oczywisty i pocieszające jest, że wreszcie wychodzi się do powiatów.
    Najpierw Myszków, potem Kłobuck itd. to może stanowić zaczątek czegoś na kształt „lobby rybnickiego”.
    Mam też obawy przed utratą niektórych dotacji unijnych, jeżeli zostanie utworzone nagle częstochowskie, bo to nie jest do końca tak, że nagle nam się pojawią te same fundusze strukturalne, trzeba tutaj nad tym solidnie się zastanowić.
    Co do Zarządu Województwa, nigdy Częstochowa nie miała silnej pozycji, przegrywaliśmy właśnie z powodu silnego lobby, swego czasu, niektórzy nawet pokrzykiwali Maras-Marazm.
    Ile w tym prawdy ,a ile demagogii…………???
    Na dzień dzisiejszy zostało zrobione bardzo wiele i chwała wszystkim za to, bez względu na opcję polityczną .
    I jeszcze jedno, życzę Wam rzeczowej dyskusji a mniej wzajemnej złośliwości.

  9. Rzeczywiście wzajemnych uszczypliwości tu nie brakuje, ale nie dziw się Sebastian – w końcu ten tekst, a zwłasza jego tytuł to oczywista prowokacja. W komentarzach autor już trochę relatywizuje, częściowo przyznaje mi rację, ale tekst ten niestety nie jest obiekywy…

    A jeśli chodzi o lobby… No cóż, ze śląskim lobby to chyba żadne inne w kraju nie może się równać. Może tylko Warszawa jest porównywalnie mocna, ale w parlamencie nawet stolica ma mniej posłów niż GOP (SILEZJA)…
    Zresztą tak jak mówiłem – województwo (zwłszcza tak dziwaczne jak śląskie) to nie arena walki, ale właśnie miejsce do współpracy, zawierania kompromisów, budowania, a nie wydzierania. bo tu walczył by Dawid i Goliat…

    W 1998 roku straszono całą Polskę, że województwa muszą być duże i silne, by konkurować z regionami starej UE. Okazało się to bzdurą, bo kasę między regiony dzieli nasz rząd, a nie Bruksela. Co więcej, nasz kraj dostaje większą kasę ze względu na potrzeby – niskie PKB i wysokie bezrobocie regionów – a nie ich bogactwo. Tymczasem jakieś lobby wciąż powtarzaja te brednie o dużych i silnych regionach. No i niektórzy to łykają…

    Jak się w 2013 roku okaże, że śląskie przekroczyło granicę 75% średniego PKB UE, a jest to prawdopodobne zwłaszcza że do UE weszły Rumunia i Bułgaria, to dopiero obudzimy się z ręką w nocniku…

  10. Liczba powiatów i samorządowych województw powinna być zmniejszona. Tylko duże, właściwie funkcjonujące, silne, finansowo samodzielnie i dobrze zarządzane regiony będą równorzędnymi partnerami dla regionów Unii Europejskiej.
    To nie żadane lobby powtarza,ale jest to trend europejski,dodać należy, sprawdzony.
    Żadne brednie……..
    Oczywiście są wyjątki np we Włoszech jest kilka małych regionów,ale to juz zupełnie inna historia,no właśnie historia,pewien proces historyczny tam ukształtował taki podział.
    Swego czasu nawet PIS głośno powtarzał do znudzenia,że trzeba zmniejszyć liczbę jednostek samorządowych.
    Było kiedyć takie spotkanie z Dornem, jak na ironię Częstochowie……
    Opolskie,lubuskie to województwa, które zostaną i powinny być zlikwidowane,one są poprostu słabe,bardzo słabe.
    Natomiast jeżeli chodzi o nasze województwo częstochowskie.
    Trzeba do niego dążyć,może to być województwo o całkiej silnej kondycji.
    Zresztą każda ze stron zadeklarowała,że jest to raczej słuszna droga.
    Różnica polega jednak na sposobie dochodzenia do tej nowej jednostki samorządowej.
    Na dzień dzisiejszy,priorytetem jest stworzenie naprawdę mocengo regionu częstochowskiego,nie tylko na mapie.
    Związek Gmin Jurajskich to słaba instytucja jak już wcześniej wspomniałem.
    Bardzo dobrze się stało,że zaczęto zabiegać o wzmocnienie naszej pozycji w poszczególnych powiatach.
    To jest kluczowe posunięcie jeżeli chcemy myślec o województwie,ale na obecną chwilę,też potrzebujemy silnej jednomyślności,której cały czas wszystkim brakuje,żeby mieć silną pozycję na Śląsku.
    Mazowieckie też zmierzy się z problem przekroczenia PKB,Warszawa na to „pracuje”,podczas gdy reszta województwa leży pod tym względem i straci na tym.
    Problem generalnie jest ten chory rozdział dotacji itd.
    Nie wiem jak w obecnym kształcie politycznym się zakończy pewien stan w województwie,jedną tylko wiadomo, zawsze tak było.
    To tutaj trzeba na dzień dzisiejszy zmiany,żebyśmy mieli silną pozycję startową do tworzenia województwa.
    Bo przecież chodzi o ogromne pieniądze.
    Zaczął się pewien proces,choćby zbieranie podpisów i bardzo dobrze,rozmowy z powiatami jeszcze lepiej(to podstawa wszystkiego i do tego podwójna korzyść).
    Nie jestem sceptykiem,ale realistą ,sam proces powołania nowej jednostki samorządowej potrwa,co nie znaczy,że jest to proces niemożliwy do przeprowadzenia.
    Chciałbym żeby tych błędów formalnych przy wnioskach było jak najmniej,bo to też jest przyczyna,na pewno nie jest to „dokopywanie prezydentowi” wiem nawet kto używa takich argumentów w UM ,druga to wspomniane już lobby, a raczej solidna współpraca subregionu z aglomeracji,dla nas niekorzystna,do tego dochodzi buta niektórych polityków śląskich,która być może zostanie ukrócona,oczywiście czas pokaże……..
    Skupić się trzeba nie tylko na zbieraniu podpisów,ale właśnie a może przedewszystkim na rozmowach z powiatami i gminami.
    Dlatego,bardzo dobrze się stało,że coś drgnęło w tym kierunku.

  11. Ale rozpatrując tę kwestię bardziej szczegółowo można powiedzieć, że w zasadzie DOSTĘPNOŚĆ INSTYTUCJI (bo o tym w zasadzie rozmawiamy) jest istatna, a nie odległości w kilometrach sensu stricte. Z Czewy do stolicy województwa (a tym samym np. Biblioteki, Opery, Muzeum itd.)

    Problem w tym, że akurat w Czewie jest kilka instytucji charakterze (para-)wojewódzkim, jak chociażby delegatura Urzędu Wojewódzkiego. Natomiast co do kwestii godzin otwarcia urzędu, to chyba problem uniwersalny…

    ten tekst, a zwłasza jego tytuł to oczywista prowokacja

    Nie on pierwszy i nie on ostatni 😉 Faktycznie jest nieco prowokujący, ale z boku tak właśnie może to wyglądać.

  12. Praawie we wszystkim masz rację Sebastian. – Jesteś w miarę zorientowany w temacie. Szkoda tylko że większość takich zorientowanych jak Ty w naszym mieście niewiele robi w kierunku zmiany stanu rzeczy, poza narzekaniem orzczywiście na forach czy w mediach…

    Jest tylko jedna nieścisłość, z którą zawsze walczę, mianowicie powiedziałeś, że województwa powinny być duże i silne. Ja jednak zawwsze dopowiadam – że POWINNY BYĆ NA TYLE DUŻE I NA TYLE SILNE, BY SPEŁNIAĆ SWOJE FUNKCJE I REALIZOWAĆ ZAŁOŻONE CELE. Jeśli więc jakaś wspólnota lokalna jest zdolna świadczyć usługi administracji publicznej na szczeblu wojewódzkim na odpowiednim poziomie, to powinna mieć okazję taki samorząd tworzyć…

    Zgadzam się więc, że oczywiście nie powinniśmy stwarzać takich absurdów, że np. 50 tysięczne miasto miałoby „obsługiwać” milionowy region. To jest bez sensu. Jednak aglomeracja częstochowska przekracza 350 tys., a potencjał urzędniczy, naukowy, kulturalny, lokalowy itd. jest na pewno wystarczający.

    Można dyskutować o sensie istnienia woj.opolskiego czy lubuskiego, bo ich stolice mają niewiele ponad 100 tys., ale przecież także Rzeszów, Olsztyn i Kielce są mniejsze od Częstochowy. Jeśli zaś chodzi o inne atuty, to spokjnie możemy rywalizować nawet z Białymstokiem, Bydgoszą czy Lublinem… Przynajmniej mogliśmy w 1999 roku, bo teraz nieźle nasz rozwój spowolniono, podczas gdy te miasta mają się z roku na rok lepiej…

    No, a w odpowiedzi na owe para-wojewódzkie instytucje… Fakt – gdy już wywieziono majątek i pozbyto się personelu naszego dawnego UW, pozostawiono kilka wydziałów. Jednak wciąż powtarzają się zapowiedzi ich likwidacji. Nasi posłowie i prezydenci co rusz muszą walczyc o ich utrzymanie. Zresztą nawet ostatnio znów zapowiadali zwolninia :
    http://miasta.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,3974736.html

skomentuj

Możesz użyć następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona korzysta z systemu zarządzania treścią Wordpress i motywu Digg 3 Column.