tylko michalbuchta.eu
cały internet

wybory 2007: transfery, duże tempo, apatyczna kampania, mój głos

Polska polityka staje się coraz bardziej jednolita. Chciałem na blogu pokazać najlepszy na to przykład, ale ze względu na brak współpracy ze strony odpowiednich komitetów, nie mogłem tego uczynić. Otóż nie mogłem zamieścić dwóch billboardów, które zauważyłem w ciągu jednego dnia przy jednej trasie. Najpierw zobaczyłem billboard PiS-owskiego wiceministra zdrowia Bolesława Piechy, a potem – szefa okręgowej izby aptekarskiej Stanisława Piechuli (PO). Oprócz podobieństwa w nazwiskach, na obydwu billboardach widniało to samo hasło wyborcze: „Zdrowe zasady”.

Wielu już pisało o wielkich transferach na scenie politycznej, więc nie będę się na ten temat rozwodził. Większość z tych wędrówek nie była szczególnie zaskakująca. Bogdan Borusewicz i Radek Sikorski byli wspólnymi kandydatami PO-PiS-u 2005, a Maciej Płażyński niezależny. Leszek Miller zaczął tworzyć nową partię, kandydując z jedynego poza LiD-em komitetu lewicowego, który ma szansę zdobyć jakieś mandaty poselskie. Antoni Mężydło zrobił ciekawy krok, kandydując z list partii, którą wielokrotnie krytykował w mediach. Największą niespodzianką jest start Zygmunta Wrzodaka z listy Samoobrony – wątpię, czy jego wyborcy to zaakceptują.

Kampania jest flegmatyczna w porównaniu do tej z 2005. PiS w tym sezonie jest wyjątkowo grzeczny, chyba że Jacek Kurski wymyśli jeszcze coś na „ostatnią prostą”, szczególne po debacie, którą zdaniem sondaży wygrał Donald Tusk. Tym razem może trafi na dziadka Borusewicza… Programu w tej kampanii nie ma, jest tylko rozliczanie – w zależności od nastroju danego polityka – 16 bądź 18 lat III RP, dwóch lat PiS-u albo konkretnych decyzji (vide nawiązanie w spotach LPR-u do głosowań Kurskiego na temat „becikowego” czy mundurków).

Istotnym czynnikiem tegorocznych wyborów jest duże tempo. Kampania zaczęła się 44 dni przed wyborami, jednocześnie trzeba było ułożyć listy okręgowe. Wybory 2005 różniły się od tegorocznych tym, że były planowane od czterech lat i dzięki temu można się było do nich przygotować. Dzięki temu udział wzięły komitety mniej lub bardziej egzotyczne, od „Racji” i ROB po NOP czy PPN. W tym sezonie te ugrupowania właściwie nie istnieją. Nie ma też komitetów: Przyjaciół Szreka, Zgoda.pl czy „Cała Łódź”. Była za to próba stworzenia KW LiD w przeciwieństwie do koalicji LiD. Generalnie cała scena partyjna stała się bardziej skonsolidowana, głównie ze względu na prozaiczny powód – konieczność zebrania 5 tys. podpisów w dwa tygodnie. To nie udało się nawet byłemu premierowi Janowi Olszewskiemu (PiS) w Warszawie.

Do Senatu kandydują: szef Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy Krzysztof Bukiel (UPR), Włodzimierz Cimoszewicz (niezal.), Roman Jagieliński (LiD), Gabriel Janowski (Przymierze dla Polski), założyciel „Solidarności Walczącej” Kornel Morawiecki (PiS), Adam Słomka (Konfederacja Polski Niepodległej – Obóz Patriotyczny). Warto dodać, że w Krakowie do Senatu kandyduje Rokita. Co prawda Robert i z LiD-u, ale Rokita.

A propos: ciekawostką jest to, że kandydaci Ligi Prawicy Rzeczypospolitej (LPR+Prawica+UPR) do Senatu kandydują osobno, czasem przeciwko sobie. Marek Jurek jest chyba najbardziej sceptyczy co do wyniku wyborczego tegoż porozumienia, bo na listach Prawicy do Senatu są najważniejsze nazwiska PRP: Adam Biela, Małgorzata Bartyzel, Marian Piłka oraz sam Jurek. Z pewnością nie przysporzy to głosów, potrzebnych do przekroczenia progu wyborczego.

Nawet spokojna „Mniejszość Niemiecka” nie jest wolna od drobnej kontrowersji – na czwartym miejscu w swoim okręgu wyborczym wystawili prezesa regionalnej Izby Rolniczej Herberta Czaję. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że pan o takim samym imieniu i nazwisku (ale z tytułem doktora) był szefem Związku Wypędzonych w latach 1970-1994. Prowokacja? Brak wyczucia?

Trochę statystyk

SEJM: Na 296 listach w 41 okręgach wyborczych do Sejmu znajduje się 6195 zarejestrowanych kandydatów, w tym 76,9% to mężczyźni. Średnio o jeden mandat poselski ubiega się 13 kandydatów. Najstarszy ma 83 lata, najmłodszy – 21.

Swoje listy we wszystkich okręgach swoje listy zarejestrowało siedem głównych komitetów: PSL (920 kandydatów), PiS (919), PO (910), LPR (904), LiD (889), Samoobrona (835), PPP (665). Mniejsze ugrupowania mają znacznie mniej zarejestrowanych list; Partia Kobiet ma kandydatów w 7 okręgach, Samoobrona Patriotyczna w dwóch, a Krajowa Partia Emerytów i Rencistów oraz Mniejszość Niemiecka – po jednym.

Wśród siedmiu największych ugrupowań (parlamentarne plus PPP) kobiety stanowią 18-29% kandydatów.

SENAT: Prawie czterech kandydatów na jeden mandat. 385 kandydatów w 40 okręgach wyborczych.

We wszystkich okręgach swoich kandydatów mają: PiS (87 kandydatów na senatorów) i PO (85), więc obydwie partie mają po około dwóch kandydatów w każdym okręgu. Jeden okręg pominęła koalicja LiD, mając 71 kandydatów (1,8 kandydata na okręg). PSL ma 52 kandydatów w 35 okręgach (1,5 kandydata na okręg). Po około jednym kandydacie na okręg ma przymierze Giertych-Jurek-Popiela (LPR 16 kandydatów, UPR 14, Prawica 10). Samoobrona wystawiła zaledwie 20 kandydatów. Pozostałe komitety, zazwyczaj lokalne i jednoosobowe, wystawiły 31 kandydatów.

12% kandydatów do Senatu to kobiety. Średnio na okręg jest 10 kandydatów.

A na kogo ja będę głosował?

Najpierw napiszę, jakie głosy oddałem dwa lata temu. Głosowałem na trzy różne osoby (1 kandydat na posła plus 2 na senatorów), jednocześnie przedstawicieli trzech partii. Najłatwiejszy wybór miałem z dwoma głosami w wyborach do Senatu – zagłosowałem na dwóch mieszkańców mojego miasta: Zygmunta Łukaszczyka (prezydent Żor 1990-1998, PO) i prof. Bernarda Drzęźlę (senator SLD). Ten pierwszy dostał prawie 50 tysięcy głosów, ale zdobył tylko trzecie miejsce (a okręg jest dwumandatowy), natomiast drugi miał 21 tys. głosów. Prof. Drzęźla nie żyje, natomiast Zygmunt Łukaszczyk w tym roku nie kandyduje.

Problem miałem z wyborem kandydata do Sejmu. Ostatecznie zdecydowałem się na Ryszarda Ostrowskiego, byłego posła Unii Wolności, lidera listy Partii Demokratycznej. Jak wiadomo, ten komitet nie przekroczył nawet trzyprocentowego progu subwencyjnego. Obecnie Ryszard Ostrowski kandyduje z trzeciej pozycji z listy LiD. Znajduje się za posłem SLD Tadeuszem Motowidło i jednym z działaczy Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy, Tomaszem Undermanem z Bytomia.

A 2007? Tym razem zagłosuję ogółem tylko na dwie osoby. W przypadku Sejmu będzie to radny wojewódzki PO z mojego miasta, prawnik Adam Zdziebło (pozycja 4). Ma on największe szanse na zdobycie mandatu poselskiego spośród kandydatów z Żor. Uczciwie przyznaję, że nie jest to mój wymarzony kandydat, ale jest popierany przez bezpartyjnych fachowców z okolicy (prezydenta mojego miasta i starostę powiatu rybnickiego) i nie jest z PiS-u. Gdyby nie etykietki partyjne, gdybym brał pod uwagę osobę, dokonania i kontakt z ludźmi, pewnie zagłosowałbym na Jacka Świerkockiego (niestety jest członkiem PiS-u)…

Z Senatem też miałem problem. Ostatecznie zdecydowałem, że nie poprę żadnego z kandydatów PO. Zagłosuję tylko na Rudolfa Kołodziejczyka, który kandyduje z listy PSL. Jest jednym z założycieli Ruchu Autonomii Śląska, na plakatach widnieje logo RAŚ [zobacz stronę www]. Mam nadzieję, że tym razem moi kandydaci dostaną się do parlamentu.

Na marginesie – przewiduję, że w moim okręgu 4 mandaty poselskie zdobędzie PO, trzy weźmie PiS, a po jednym LiD i PSL. Dwa lata temu stosunek był następujący: PO 4, PiS 4, SLD 1. PSL musi zdobyć około 9-10% głosów w okręgu, aby stało się tak, jak przewiduję. Jest to możliwe, biorąc pod uwagę zeszłoroczne wybory. PSL wraz z RAŚ (kandydaci tego stowarzyszenia kandydują w tym sezonie z list PSL) miało ponad 13% głosów w okręgu rybnickim, a zatem więcej niż LiD. Samo PSL miało jednak mniej niż 5%…

Przedłużenie mandatu senatorskiego raczej pewne ma Antoni Motyczka (PO), drugi senator jest wielką zagadką. Może będzie to Adam Putkowski (PO), może Tadeusz Gruszka (jedyny kandydat PiS-u, „następca” obecnego senatora tej partii), a może mój kandydat. Szansy moim zdaniem nie ma ani Marian Jarosz (LiD), ani syn szefa NFZ, Dobromir Sośnierz (UPR Katowice).

______________________

A poza tym 21 października są też wybory w Szwajcarii (federalne) i na Wyspach Alandzkich (do autonomicznego parlamentu). W pierwszych kibicuję FDP. W drugich jestem za ÅF, o której pisałem w swojej pracy licencjackiej.

wykop twitter blip śledzik gwar digg del.icio.us technorati

komentarze

  1. Michał>Bogdan Borusewicz i Radek Sikorski byli wspólnymi kandydatami PO-PiS-u 2005

    Z tego co pamiętam [ i zdaje się, że Radek napisał o tym w swojej książce-wywiadzie] to startował on z listy PiS, bo z PO się nie dogadał.

  2. A tys prowda. Przepraszam za nieścisłość. Zapadło mi w pamięć, że Sikorski i Borusewicz oraz Szpyrka (Katowice) mieli być wspólnymi kandydatami. Faktycznie, ostatecznie Sikorski wybrał PiS.

skomentuj

Możesz użyć następujących tagów: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>

Strona korzysta z systemu zarządzania treścią Wordpress i motywu Digg 3 Column.