powstanie warszawskie – nie, powstańcy – tak, nachalna propaganda – nie!
Myślę, że powyższy tytuł rozwieje wszelkie wątpliwości co do mojej oceny powstania warszawskiego. Pamiętając o szacunku wobec bezpośrednich uczestników i niewinnych (cywilnych) ofiar insurekcji, uważam decyzję o podjęciu akcji zbrojnej za błędną. Naturalnie z perspektywy czasu nasuwa się wiele pytań:
- czy dowódcy wierzyli, że przejmą władzę w stolicy i kraju, mając dwa wrogie wojska przeciwko sobie?
- czy dowódcy spodziewali się pomocy aliantów?
- czy gdyby nie doszło do powstania, władze niemieckie bez pretekstu zniszczyłyby miasto?
- czy powstanie samo w sobie (niezależnie od wyniku) było fundamentem pod niepodległe państwo w odległej przyszłości?
- czy powstanie miało być czymś więcej niż manifestacją mieszkańców okupowanego miasta?
To pytania, na które nie udzielam odpowiedzi. Z pewnością każdy, kto przeczytał tytuł niniejszego wpisu, nie ma wątpliwości, że są to pytania retoryczne. Poniżej chciałbym jednak zwrócić uwagę nie na historyczne fakty czy dyskusję nad sensem rozpoczęcia powstania – o tym można przeczytać chociażby w książce prof. Jana Ciechanowskiego. Skupię się na współczesnej randze obchodów rocznicowych, a szczególnie na ich politycznym charakterze. O narodowym, a wręcz nacjonalistycznym wątku tej sprawy pisze bloger maras, używając słusznego określenia przemoc symboliczna. » czytaj więcej
autor: Michał Buchta, 2 sie 2009 | Polska, historia, komentarz, polityka, społeczeństwo | komentarze [4] »







